Bez tytułu
Komentarze: 7
Kilka dni temu uczylam sie w ten wlasnie sposob. Krolowej nauk, z ktora sie niecierpimy. Bylo calkiem przyjemnie, nie powiem. Wciaz nie umiem nic.
Ostatnio mialam klotnie ze sztuka. Z moim malym przeklenstwem. Zagrozilam, ze wyrzuce ja z domu, bo mam przez nia same problemy. Zostala.
Poszlam do plastyka. Spotkanie, ktore na wejsciu mialam odwolac, okazalo sie powodem usmiechu przyklejonego na wieksza czesc dnia. Ludzie znowu przemili. Tylko tam widac tak wyraznie, ze ludzie to osobowosci. W miejscu gdzie kazdy wyglada inaczej nie da sie oceniac wedlug ogolnie przyjetych kategorii.
Teraz... szaro. Sennie.
Chwilowo mecze soundtracka z "Dziewiatych Wrot" Kilara.
Na zakonczenie, buziaki chlopczykom, chociaz nie wszyscy zasluguja i nie wszyscy chca.
Bedzie mi kiedys brakowac tego ich masowego, ciezkiego smiechu ;)
PS.Ty to masz fajnie... Ja nie mam plaży! Mogę się uczyć na osiedlu wśród bloków i psich gówien ;)
A sztuka chyba nie az tak zła jest...
pozdrawiam SERDECZNIE!
LORIS
Dodaj komentarz